<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" >

<channel><title><![CDATA[Natalki - mama]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama]]></link><description><![CDATA[mama]]></description><pubDate>Wed, 08 Apr 2020 18:22:30 +0200</pubDate><generator>Weebly</generator><item><title><![CDATA[czy dziecko można zabrać wszędzie?]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/czy-dziecko-mozna-zabrac-wszedzie]]></link><comments><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/czy-dziecko-mozna-zabrac-wszedzie#comments]]></comments><pubDate>Sun, 04 Feb 2018 22:00:43 GMT</pubDate><category><![CDATA[Uncategorized]]></category><guid isPermaLink="false">http://www.natalki.pl/mama/czy-dziecko-mozna-zabrac-wszedzie</guid><description><![CDATA[    Graphic Matters   &nbsp; &nbsp; &nbsp;Pa&#378;dziernik 2015, Muzeum Picassa w Pary&#380;u. Jedno z najbardziej wyczesanych miejsc w jakich przysz&#322;o mi si&#281; styka&#263; ze sztuk&#261;. Masa ludzi, pomi&#281;dzy nimi dzieci. Dwie dziewczynki. Dwa rozwydrzone bachory... Albo nie... Dw&oacute;jka znudzonych dzieciak&oacute;w pr&oacute;buj&#261;cych na&#347;ladowa&#263; Picassa. Le&#380;&#261; na pod&#322;odze i dr&#261; japy, a obok nich rozsypane kredki oraz wyra&#380;aj&#261;ca pe&#32 [...] ]]></description><content:encoded><![CDATA[<div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/slide-1_1_orig.jpg" alt="Obraz" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%">Graphic Matters</div> </div></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3"><strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp;Pa&#378;dziernik 2015, Muzeum Picassa w Pary&#380;u. Jedno z najbardziej wyczesanych miejsc w jakich przysz&#322;o mi si&#281; styka&#263; ze sztuk&#261;. Masa ludzi, pomi&#281;dzy nimi dzieci. Dwie dziewczynki. Dwa rozwydrzone bachory... Albo nie... Dw&oacute;jka znudzonych dzieciak&oacute;w pr&oacute;buj&#261;cych na&#347;ladowa&#263; Picassa. Le&#380;&#261; na pod&#322;odze i dr&#261; japy, a obok nich rozsypane kredki oraz wyra&#380;aj&#261;ca pe&#322;na aprobat&#281; dla tekiego&#380; stanu rzeczy babcia. Ty to widzisz?- pyta mnie A. Po co ona je tu zabra&#322;a? Po co ci&#261;gn&#261;&#263; takie dzieciaki do muzeum? Po co pozwala&#263; im odstawia&#263; te szopk&#281;? I had no fucking idea.</strong></font></span></div>  <div>  <!--BLOG_SUMMARY_END--></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Od tamtego czasu wiele si&#281; zmieni&#322;o. To na przyk&#322;ad, &#380;e sama mam dzieciaczka u boku. Jednego, ale zawsze... To ju&#380; nie to samo &#380;ycie. To ju&#380; inne spojrzenie na &#347;wiat. Ch&#281;&#263; szw&#281;dania zadem po &#347;wiecie tymczasem, zaskakuj&#261;co pozotaje ta sama. Albo gorzej, bo apetyt ro&#347;nie w miar&#281; jedzenia. Kiedy dane Ci jest prze&#380;y&#263; ci&#261;&#380;&#281; bez wi&#281;kszych wyrzecze&#324;- tak jakby po swojemu, &#380;ycie po porodzie projektujesz w tych samych barwach. Zwyczajnie nie ma powod&oacute;w by tru&#263; sobie &#380;ywot i by z w&#261;tami patrze&#263; w przysz&#322;o&#347;&#263;, jakkolwiek niepewn&#261; by by&#322;a. B&#281;dzie jak by&#322;o, b&#281;dzie jak jest, a jest niespodziewanie kolorowo. Z brzuchem na rower, z brzuchem na basen, na miasto, czy na d&#322;ugi wiecz&oacute;r &#380;e znajomymi. Hej, kto&#347; ju&#380; powiedzia&#322; &#380;e ci&#261;&#380;a to nie choroba, ne?&nbsp; Gdzie&#347; po drodze m&oacute;wisz do swojego faceta, &#380;e mo&#380;e spierdala&#263;, przy okazji ostrzegaj&#261;c, &#380;e po&#380;a&#322;uje sobie, bo z dzieckiem mo&#380;na podr&oacute;&#380;owa&#263; i zobaczy to sobie. Tyle, &#380;e na fejsie.</font></span></div>  <div class="paragraph"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; Jeden wyjazd z dzieckiem, drugi... Rozbijasz si&#281; o rzeczywisto&#347;&#263; i raz i kolejny. Boli, ale dzia&#322;a jak przy porodzie- po pewnym czasie zapominasz i zostaj&#261; tylko pozytywne wspomnienia. I jeszcze raz i zn&oacute;w to samo, ale ju&#380; nie m&oacute;wisz ka&#380;demu, &#380;eby si&#281; wyje&#378;dzi&#322;,&nbsp; wybywa&#322; najlepiej przed dzieckiem. Tw&oacute;j obraz jako rodzica zmienia si&#281; niczym w kalejdoskopie. Co dwa wyj&#347;cia z ma&#322;ym to nie jedno. Co wyj&#347;cie po dw&oacute;ch tygodniach od pojawienia si&#281; dziecka na &#347;wiecie, to nie wyj&#347;cie po siedmiu miesi&#261;cach. Od pocz&#261;tku m&oacute;wi&#322;am, &#380;e mi dziecko przeszkod&#261; w niczym nie b&#281;dzie. Mo&#380;e si&#281; za du&#380;o naogl&#261;dalam tych, dla kt&oacute;rych jest. Czy si&#281; przy tym staram na si&#322;&#281; udowodni&#263; wszystkim dooko&#322;a, &#380;e z dzieckiem si&#281; da? Nie. P&oacute;ki co jestem na etapie codziennego powtarzania sobie, &#380;e da si&#281;. Bo da si&#281;. W dodatku nie czyni&#261;c dziecku krzywdy. W&#322;a&#347;ciwie z korzy&#347;ci&#261; dla niego.</font></span></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Od pocz&#261;tku bycia matk&#261; &#380;ywi&#281; przekonanie, &#380;e im wi&#281;ksza ilo&#347;&#263; nowych miejsc, w kt&oacute;rych pojawi&#281; si&#281; z dzieckiem, tym lepiej dla dziecka. Zabieram B. wsz&#281;dzie, wiedz&#261;c ju&#380; dobrze jak to smakuje i z czym to je&#347;&#263;, &#380;eby &#322;agodzi&#263; "pieczenie". Co obserwuj&#281; po p&oacute;&#322;tora roku matkowania gdzie si&#281; da? A no to, &#380;e ro&#347;nie przy moim boku odwa&#380;ny, otwarty na ludzi i inne zwierz&#281;ta ma&#322;y ch&#322;opiec. Ch&#322;opiec, kt&oacute;ry uczy swoj&#261; matk&#281; tego samego. Nie chodzi tu o zwyczajne bycie sob&#261;, cho&#263; to nie bez znaczenia. Idzie o &#380;ycie bez barier. Czy bez nagminnego poczucia siary. Norm&#261; sta&#322;y si&#281; dla mnie spacery, podczas kt&oacute;rych u&#347;miecham si&#281; do obcych (sic!) ludzi, cz&#281;sto zamieniaj&#261;c z nimi par&#281; s&#322;&oacute;w, przy okazji g&#322;askaj&#261;c ich psy. Dodam tylko, &#380;e pami&#281;tam czasy, kiedy gotowa by&#322;am zmieni&#263; tras&#281; widz&#261;c przed sob&#261; drugiego cz&#322;owieka. G&#322;&oacute;wnym przyczynkiem owych sytuacji jest oczywi&#347;cie sam B. Powie kto&#347;, &#380;e takie w&#322;a&#347;nie s&#261; dzieci- wsz&#281;dzie wlez&#261;, wszystko zmacaj&#261;, p&oacute;jd&#261; za ka&#380;dym. Wszak nie ma to jak smakowa&#263; &#347;wiat po swojemu.&nbsp; Zastanawiam si&#281; tylko, jaki by&#322;by B. gdybym na ka&#380;dym kroku, na ka&#380;dym placu zabaw i podczas ka&#380;dego najkr&oacute;tszego spacerku non stop powtarza&#322;a mu "nie wolno". Gdybym uwa&#380;a&#322;a, &#380;e kiszenie dziecka w domu jest najlepsze do momentu zako&#324;czenia pierwszej serii szczepie&#324;. Uczy&#322;a go trzyma&#263; mamusin&#261; spodnic&#281;, gdy tylko widzi, &#380;e co&#347; si&#281; przed nim porusza, nigdy nie zabra&#322;a ze sob&#261; na kaw&#281;, albo na weekend poza domem, no i do muzeum.&nbsp;</font></span></div>  <div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0;margin-right:0;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/czy-dziecko_orig.jpg" alt="Obraz" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp;A wi&#281;c tak, o&#347;mieli&#322;am si&#281; zabra&#263; B. do muzeum. Nie raz. Pierwszy raz jako ma&#322;e, pi&#281;ciotygodniowe bejbi, czyli podczas fazy eat, poop, sleep, repeat. My&#347;la&#322;am wtedy, &#380;e szczytem chujozy podczas wizyty w muzeum z dzieckiem jest odci&#261;ganie mleka w toalecie.&nbsp; Ostatnio, byli&#347;my w muzeum razem jakie&#347; cztery miechy miechy temu, gdy chodzenie B. mia&#322; ju&#380; w pe&#322;ni opanowane. R&oacute;&#380;nica kolosalna. Nawet je&#347;li to akurat pora na spanie, moje dziecko nie za&#347;nie podekscytowane nowym miejscem. Zamiast ogl&#261;da&#263; eksponaty (beka) zaczepia ludzi, &#347;ledzi ich, idzie wsz&#281;dzie tylko nie za mn&#261;. Dzi&#347; rozumiem wszystko, co wtedy by&#322;o dla mnie zaskoczeniem, dlatego podczas ostatniej wizyty w Pradze nie pchali&#347;my si&#281; do &#380;adnych muze&oacute;w. Przechodzili&#347;my obok nich spokojnie i bez &#380;alu. Trzy dni w Pradze, to swoj&#261; drog&#261; za ma&#322;o by w&#322;&oacute;czy&#263; si&#281; po muzeach z dzieckiem. Poza tym, lepiej odczeka&#263; czas kiedy minie B. zach&#322;ystywanie si&#281; &#347;wiatem po tym, jak stan&#261;&#322; na nogi, kiedy jedyn&#261; drog&#261; okazywania niezadowolenia wci&#261;&#380; jest p&#322;acz i krzyk.&nbsp;</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Muzea na jaki&#347; czas mog&#281; sobie darowa&#263;. Szczeg&oacute;lnie muzea z dzieckiem. S&#261; jednak takie miejsca u&#380;ytku wsp&oacute;lnego, z kt&oacute;rych rezygnowa&#263; nie zamierzam. Mi&#281;dzy innymi wszelkie miejsca, gdzie si&#281; mo&#380;na napi&#263; si&#281; i zje&#347;&#263;. Nie odmowi&#281; sobie jedzenia na mie&#347;cie, dla przyk&#322;adu podczas urlopu, bo jest ze mn&#261; p&oacute;&#322;toraroczne dziecko.&nbsp; Nie jestem matka Polka, co dzie&#324;&nbsp; bez gotowania uwa&#380;a za stracony. Nie dam si&#281; zba&#322;amuci&#263; &#380;adnym wymownym spojrzeniom, m&oacute;wi&#261;cym "we&#378; to rozwydrzone dziecko, id&#378; do domu" i jednocze&#347;nie oceniaj&#261;cym mnie jako matk&#281;. Znam rodzic&oacute;w, kt&oacute;rzy s&#261; gotowi zostawi&#263; pe&#322;ne talerze w restauracji, je&#347;li akurat jest z nimi dziecko i zachowuje si&#281; "&#378;le". Ja tego nie robi&#281;. Dlaczego? Po pierwsze nie chc&#281;, &#380;eby cudze "widzimisi&#281;" dyktowa&#322;o mi jak mam si&#281; zachowa&#263;. Po drugie, nie pozwalam B. "wchodzi&#263; mi na g&#322;ow&#281;" generalnie zawsze, a szczeg&oacute;lnie przy publice. Momenty, gdy czu&#322;am si&#281; jak s&#322;odka- matka- idiotka mam zaliczone. Nie wr&oacute;c&#261;. Po trzecie, wci&#261;&#380; ucz&#281;&nbsp; si&#281; jak by&#263; matk&#261;, ucz&#281; si&#281; te&#380; swojego dziecka i ono te&#380; si&#281; uczy. Nawet je&#347;li bywa ci&#281;&#380;ko, nie wyjd&#281; z knajpy komunikuj&#261;c dziecku, &#380;e tamci ludzie mieli racj&#281;- &#380;e to przez nie, bo takie by&#322;o "z&#322;e". Po pierwsze, by&#322;oby to podkopywaniem w&#322;asnego, jako rodzica autorytetu, a dalej, pozbawienie dziecka szansy na zmian&#281; zachowania. Na nauk&#281;. Nie obchodzi mnie ilu ludzi b&#281;dzie si&#281; gapi&#263;, ilu mamrota&#263; pod nosem, ilu z niesmakiem opu&#347;ci lokal przed nami. Nie wyjd&#281;, cho&#263;bym mia&#322;a przyczynia&#263; si&#281; do ujemnego przyrostu naturalnego. Zdaj&#281; sobie spraw&#281;, &#380;e pokazywanie si&#281; z dzieckiem z wolna wchodz&#261;cym w faz&#281; buntu dwulatka w publicznych miejscach niejednego mo&#380;e zniech&#281;ci&#263; do prokreacji. Nie wyjd&#281;, dop&oacute;ki moje dziecko nie zacznie zachowywa&#263; si&#281; tak jak sobie &#380;ycz&#281;. Cud&oacute;w przy tym nie oczekuj&#281;. Dziecko jak to dziecko. Chodzi mi o takie zachowanie, kt&oacute;re umo&#380;liwi i nam i ludziom dooko&#322;a ca&#322;kiem przyjemn&#261; posiad&oacute;w&#281;. To jest mo&#380;liwe z dzieckiem.&nbsp;</font></span></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Dziecko mo&#380;na zabra&#263; ze sob&#261; wsz&#281;dzie. I koniec ko&#324;c&oacute;w, ca&#322;kiem przyjemnym jest uczucie, kiedy mo&#380;esz by&#263; z dzieckiem i tu i tam. I tu i tam, prawdopodobnie, czeka Ci&#281; kolejny sprawdzian cierpliwo&#347;ci. W&#322;a&#347;ciwie to, czy go zaliczysz nie zale&#380;y od dziecka, od ludzi woko&#322;o, a od Ciebie samej. Od Ciebie zale&#380;y, czy wp&oacute;lne wyj&#347;cie "do ludzi" oka&#380;e si&#281; sukcesem, albo klap&#261;. Jako rodzic wci&#261;&#380; jeste&#347; cz&#322;owiekiem- przys&#322;uguj&#261; Ci takie same prawa do korzystania z przestrzeni publicznej i to bez konieczno&#347;ci zatrudniania nia&#324;ki. Jeste&#347; te&#380; pierwszym i najwa&#380;niejszym nauczycielem dla swojego dziecka. Z tego faktu powinno wyp&#322;ywa&#263; wystarczaj&#261;co du&#380;o odwagi, by &#380;y&#263; jak dyktuje Ci serce, a nie t&#322;um wszystkowiedz&#261;cych. Amen.&nbsp;</font></span></div>]]></content:encoded></item><item><title><![CDATA[Naturalne rozwiązanie, które sprawi, że Twoje dziecko zacznie przesypiać noce]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/naturalne-rozwiazanie-ktore-sprawi-ze-twoje-dziecko-zacznie-przesypiac-noce]]></link><comments><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/naturalne-rozwiazanie-ktore-sprawi-ze-twoje-dziecko-zacznie-przesypiac-noce#comments]]></comments><pubDate>Thu, 25 Jan 2018 09:16:29 GMT</pubDate><category><![CDATA[Uncategorized]]></category><guid isPermaLink="false">http://www.natalki.pl/mama/naturalne-rozwiazanie-ktore-sprawi-ze-twoje-dziecko-zacznie-przesypiac-noce</guid><description><![CDATA[       &nbsp; &nbsp; &nbsp;Kwestia tego jak przesypia noce Twoje dziecko, i czy w og&oacute;le przesypia, to wa&#380;na kwestia. Wa&#380;na, bo z ca&#322;&#261; pewno&#347;ci&#261; nie pozostaje bez wp&#322;ywu na rozw&oacute;j malucha, jako&#347;&#263; Twojego &#380;ycia, &#380;ycia Twojego partnera, no i w ko&#324;cu na jako&#347;&#263; &#380;ycia ca&#322;ej rodziny. Tak samo wa&#380;na jest metoda, kt&oacute;r&#261; wybierasz, by nauczy&#263; swoje dziecko przesypia&#263; noce- i niby o to os [...] ]]></description><content:encoded><![CDATA[<div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0;margin-right:0;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/natalki_6_orig.jpg" alt="Obraz" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><strong><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Kwestia tego jak przesypia noce Twoje dziecko, i czy w og&oacute;le przesypia, to wa&#380;na kwestia. Wa&#380;na, bo z ca&#322;&#261; pewno&#347;ci&#261; nie pozostaje bez wp&#322;ywu na rozw&oacute;j malucha, jako&#347;&#263; Twojego &#380;ycia, &#380;ycia Twojego partnera, no i w ko&#324;cu na jako&#347;&#263; &#380;ycia ca&#322;ej rodziny. Tak samo wa&#380;na jest metoda, kt&oacute;r&#261; wybierasz, by nauczy&#263; swoje dziecko przesypia&#263; noce- i niby o to ostatnie w tym wszystkim chodzi.&nbsp;</font></strong></div>  <div>  <!--BLOG_SUMMARY_END--></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">Dobre dziecko</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Gdzie&#347; ju&#380; pewnie wspomina&#322;am, &#380;e pocz&#261;tki mojego macierzy&#324;stwa, wy&#322;&#261;czaj&#261;c atopi&#281; B., tr&#261;ci&#322;y lukrem. Tak mi si&#281; to moje macierzy&#324;stwo przedstawia&#322;o w por&oacute;wnaniu do wszystkich otrzymanych podczas ci&#261;&#380;y prognoz. "Wy&#347;pij si&#281; porzadnie p&oacute;ki mo&#380;esz, p&oacute;&#378;niej, to b&#281;dziesz tylko marzy&#263; o tym" , "Zobaczysz jak to jest, kiedy urodzisz dziecko" i tak dalej, i tym samym stylem. Tymczasem, B. okaza&#322; si&#281; by&#263; dzieckiem, kt&oacute;re:<br /><br />1.&nbsp; nie p&#322;aka&#322;o (nie p&#322;aka&#322; nawet kiedy si&#281; urodzi&#322;- zacz&#261;&#322; dopiero kiedy go ode mnie zabrano na wa&#380;enie)<br />2.&nbsp; Jad&#322;o, z piersi- przez nak&#322;adki, ale jad&#322;o.<br />3.&nbsp; Spa&#322;o. Dniami i nocami- wy&#322;&#261;czaj&#261;c przerwy na karmienie oczywi&#347;cie.<br /><br />&nbsp; Czego wi&#281;cej chcie&#263;? Nie musia&#322;am zadawa&#263; sobie pyta&#324;, kt&oacute;re dr&#281;cz&#261; codziennie ca&#322;e zast&#281;py matek- <strong>co robi&#263; by moje dziecko spa&#322;o/jad&#322;o/by&#322;o spokojne?</strong> B. by&#322; dobrym, inaczej &#322;atwym dzieckiem, a ja mile zaskoczon&#261; matk&#261;. Niestety nic nie trwa wiecznie i, jak to &#347;piewaj&#261; rapsy, "niebezpiecznie jest wierzy&#263; w to, &#380;e co&#347; trwa wiecznie". Polecia&#322;am rozbijaj&#261;c si&#281; o rzeczywisto&#347;&#263; kilka miech&oacute;w p&oacute;&#378;niej. Ju&#380; nawet nie wiem kiedy dok&#322;adnie, ale oto "zobaczy&#322;am". Przejrza&#322;am na oczy. Co gorsza, czasami wci&#261;&#380; si&#281; na tym &#322;api&#281;. Nie twierdz&#281; dzi&#347;, &#380;e m&oacute;j syn to z&#322;e dziecko. To po prostu do&#347;&#263; aktywny, nieustraszony ch&#322;opiec, kt&oacute;ry wsz&#281;dzie chce by&#263;, wsz&#281;dzie (nawet w szpilki) wlezie, wczo&#322;ga si&#281;, wgramoli, wepcha. W wyniku czego cz&#281;sto p&#322;acze. Wy&#322;&#261;czaj&#261;c dni, kiedy rosn&#261; mu z&#281;by, zn&oacute;w je jak nale&#380;y. Przesypia noce. To jednak te&#380; nazwa&#263; mog&#322;abym nowo&#347;ci&#261;.&nbsp;</font></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">metoda kontrolowanego p&#322;aczu</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Nigdy nie pos&#322;ugiwa&#322;am si&#281; &#380;adnymi metodami na usypianie dziecka. Od najmniejszego zwyk&#322;am po prostu odk&#322;ada&#263; &#347;pi&#261;cego ju&#380; B. do &#322;&oacute;&#380;eczka. Zasypia&#322; w trakcie jedzenia i nie budzi&#322; si&#281; w zetkni&#281;ciu z materacem. Nie wiedzia&#322;abym nawet, &#380;e takowe metody istniej&#261; i maj&#261; swoje oficjalne nazwy, gdyby nie pewna "g&oacute;wnoburza" instamatek. Kto&#347; poleca cudzy patent na najlepszy jego zdaniem spos&oacute;b zasypiania dziecka i gotowe. St&#261;d wiem, &#380;e to, co robi&#322;am z B. po przekroczeniu 6 miesi&#261;ca jego &#380;ycia podpada pod metod&#281; kontrolowanego p&#322;aczu, cho&#263; B. zacz&#261;&#322; pop&#322;akiwa&#263; w &#322;&oacute;&#380;ku dopiero, kiedy nauczy&#322; si&#281; siada&#263;, czyli troch&#281; p&oacute;&#378;niej. Normaln&#261; rzecz&#261; by&#322;o dla mnie i dla B., &#380;e po wieczornej szamie, &#347;pi&#261;cy czy nie, l&#261;duje w swoim &#322;&oacute;&#380;ku. By&#322;am z siebie dumna. Nauczy&#322;am dziecko spania bez poprzedzaj&#261;cego je tulenia. Ludzie pytali mnie: "To Ty go tak zostawiasz i wychodzisz?" No tak, sam zasypia. Nie p&#322;acze. Muzyczka, ca&#322;usek. Nara. To do trzeciej! Albo do pierwszej... a p&oacute;&#378;niej trzeciej i pi&#261;tej.</font></span></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">O "szkodliwo&#347;ci" spania z dzieckiem</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; Pierwsza przespana nic przydarzy&#322;a si&#281; nam po 10 miesi&#261;cach. Co my&#347;li nad ranem matka, kt&oacute;rej dziecko w&#322;a&#347;nie zaliczy&#322;o pe&#322;n&#261; noc? Najgorsze! Ba&#322;am si&#281; wej&#347;&#263; do pokoju B. By&#322;o to swoiste odst&#281;pstwo od zasady, &#380;e noc&#261; sen ma by&#263; &#263;wiartowany. P&oacute;&#378;niej zn&oacute;w d&#322;ugo, d&#322;uuugo nic. Za ka&#380;dym razem, gdy B. budzi&#322; si&#281; w nocy, l&#261;dowa&#322; w naszym &#322;&oacute;&#380;ku. Ile internetowych g&oacute;wnoburz w sprawie "czy spanie z dzieckiem jest szkodliwe i dla kogo?" wydarzy&#322;o si&#281; w do dzi&#347;, nie wie nikt. Za to ka&#380;da matka wie, &#380;e spanie z dzieckiem jest przez cz&#281;&#347;&#263; matek i innych znawc&oacute;w tematu ostro t&#281;pione. Ja mam to w czterech literach. Mnie pasuje, troch&#281; mniej ojcu B. Ale dla niego mia&#322;am zawsze jeden tekst. Chcesz, to si&#281; baw w x-krotne odk&#322;adanie dziecka do &#322;&oacute;&#380;eczka w nocy. Ja tam wol&#281; spa&#263;.&nbsp;</font></span></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">macierzy&#324;stwo poradami stoj&#261;ce</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Pewni ludzie powiedz&#261; Ci, &#380;e z&#322;e jest spanie z dzieckiem w jednym &#322;&oacute;&#380;ku, inni &#380;e nawet spanie w osobnych &#322;&oacute;&#380;kach w jednym pokoju jest z&#322;e. I jedni i drudzy powiedz&#261; mo&#380;e, &#380;e tzw. metoda kontrolowanego p&#322;aczu i jej wersja hard, a wi&#281;c "wyp&#322;acze si&#281;, to za&#347;nie", to najlepszy spos&oacute;b by nauczy&#263; dziecko przesypia&#263; noce. Po namowach M. pr&oacute;bowa&#322;am i tego. Mo&#380;e przy braku konsekwencji nie dzia&#322;a. Mo&#380;e mi si&#281; nie chcia&#322;o. Mo&#380;e nie chcia&#322;am s&#322;ucha&#263; jak moje dziecko zanosi si&#281; p&#322;aczem. Mija p&oacute;&#322; godziny i nie &#347;pi. P&#322;acze. Mija 40 minut- nie &#347;pi. P&#322;acze. Ryczy! Mo&#380;e przesta&#322;am w ko&#324;cu wierzy&#263;, &#380;e to takie "najlepsze" dla dziecka. Co innego w ko&#324;cu zostawi&#263; je samo w pokoju- nie &#347;pi&#261;ce, ale i niestawiaj&#261;ce oporu, co innego zostawi&#263; je, i olewaj&#261;c jego p&#322;acz, s&#261;czy&#263; herbatk&#281; w salonie.&nbsp; Czy zawsze dziecko, kiedy p&#322;acze przed snem, p&#322;acze z kaprysu, bo nie chce zasn&#261;&#263;? Czy mo&#380;e jest tak, &#380;e dziecko, kt&oacute;re niechce spa&#263; nie za&#347;nie nawet w ramionach rodzica? Czy ka&#380;de dziecko, jest takie samo, &#380;e mo&#380;na otworzy&#263; pierwsza lepsza ksi&#261;&#380;k&#281; parentingow&#261;- swoist&#261; instrukcj&#281; obs&#322;ugi dla zagubionych - i si&#281; dziecka w ten spos&oacute;b nauczy&#263;?&nbsp;</font></span></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">A mo&#380;e by tak jednak... utuli&#263;...</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp; Od trzech miesiecy, jako&#347; od pi&#281;tnastego miesi&#261;ca &#380;ycia B., tul&#281; go przed snem. Zacz&#281;&#322;o si&#281; przypadkiem. Pewnego wieczora, po tygodniowej roz&#322;&#261;ce, tu&#380; przed snem wzi&#281;&#322;am go na r&#281;ce i przytuli&#322;am. Co na to B. ? Wtuli&#322; si&#281; &#380;e mnie, od razu znajduj&#261;c ulubion&#261; pozycj&#281;. Sk&#261;d wiem, &#380;e ulubion&#261;? Bo kolejnego wieczora zrobi&#322; dok&#322;adnie to samo. Bez gramolenia, jak by j&#261; mia&#322; dok&#322;adnie wy&#263;wiczon&#261;. Dlaczego zn&oacute;w post&#261;pi&#322;am tak samo, maj&#261;c gdzie&#347; z ty&#322;u g&#322;owy, &#380;e to psucie dziecka? Bo okaza&#322;o si&#281; to by&#263; dla obu stron czyst&#261; przyjemno&#347;ci&#261;, o kt&oacute;rej mo&#380;e ju&#380; zapomnia&#322;am, albo, kt&oacute;r&#261; od zawsze jako przyjemno&#347;&#263; negowa&#322;am. Bo tulenie relaksuje i pewnie limfa i krew kr&#261;&#380;&#261; po nim szybciej. I je&#347;li na mnie wp&#322;ywa tak dobrze, &#380;e po dw&oacute;ch tygodniach testowania o&#347;mielam si&#281; poleci&#263; tulenie ojcu B. , to na samego B. dzia&#322;a jeszcze lepiej. Zaczyna w ko&#324;cu przesypia&#263; noce. I my te&#380;!</font></span></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">Matka VS. poradnik</h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">&nbsp; &nbsp;Wierz&#281;, a w&#322;a&#347;ciwie pewna jestem, &#380;e jako matka znam swoje dziecko najlepiej. &#379;e moja kobieca, matczyna intuicja znaczy wi&#281;cej ni&#380; sterta poradnik&oacute;w od zaklinaczek dzieci. Tylko ja wiem jak post&#281;puj&#281; jako matka na co dzie&#324;, kiedy przeginam, i w kt&oacute;r&#261; ze stron. Sk&#322;aniam si&#281; jednak ku przekonaniu, &#380;e lepiej je&#347;li&nbsp; wychowanie dziecka ma wi&#281;cej wsp&oacute;lnego z pozytywnymi wibracjami i mi&#322;o&#347;ci&#261;, ani&#380;eli tresur&#261; (czy jak wol&#261; niekt&oacute;rzy- trenowaniem do doros&#322;o&#347;ci. Od razu, kiedy tylko dziecko stan&#281;&#322;o na nogi). To nie tulenie dziecka przed snem jest z&#322;e, a wmawianie rodzicom, &#380;e tulenie dziecka- jakby odruch naturalny- jest z&#322;e. (Co lepsza, ca&#322;e gro matek, kt&oacute;re wierzy w negatywne skutki tulenia, ani nie pomy&#347;li o tym, jakie skutki mo&#380;e mie&#263; &#347;ledzenie dziecka z kamer&#261; przez ca&#322;y dzie&#324;. Dzie&#324; w dzie&#324;.) Naci&#261;ganiem rzeczywisto&#347;ci jest twierdzenie, &#380;e je&#347;li tul&#281; dziecko do snu, wyro&#347;nie ono na maminsynka, albo tyrana, albo beks&#281;, albo kogo&#347;, kto nie b&#281;dzie spa&#263; w nocy. Nasze dzieci nie s&#261; takie same, a ich potrzeby u pocz&#261;tku &#380;ycia mog&#261; zmienia&#263; si&#281; z dnia na dzie&#324;. Wol&#281; patrze&#263;, s&#322;ucha&#263; i rozumie&#263;, zamiast nerwowo wertowa&#263; strony poradnik&oacute;w dla rodzic&oacute;w. Czytanie tych ostatnich, cho&#263; tak bardzo trendy, nie zwalnia z my&#347;lenia. Nie ma gotowych przepis&oacute;w na rodzicielstwo, macierzy&#324;stwo, ojcostwo. Nie ma, nie by&#322;o i nie b&#281;dzie. Dziecko to cz&#322;owiek, a nie blender.&nbsp; Mog&#322;abym mo&#380;e my&#347;le&#263;, &#380;e to nowy &#347;piworek, albo fakt, &#380;e nauczy&#322;am si&#281; w ko&#324;cu post&#281;powa&#263; z egzem&#261;, ale wierz&#281;, &#380;e to tulenie przed snem - blisko&#347;&#263; rodzica- pomog&#322;o mojemu dziecku przesypia&#263; noce.</font></span></div>  <div class="paragraph"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="3">PS. Tulenie do snu nie trwa godzinami. W&#322;asciwe czasu podczas tulenia si&#281; nie liczy, ale w por&oacute;wnaniu z tresowaniem dziecka do auto-uspokajania, wychodzisz na du&#380;y plus. I nie wiesz, co to wyrzuty sumienia.</font></span></div>]]></content:encoded></item><item><title><![CDATA["a Ty kiedy?",  czyli "najlepsze" zaproszenie do macierzyństwa]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/a-ty-kiedy-czyli-najlepsze-zaproszenie-do-macierzynstwa]]></link><comments><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/a-ty-kiedy-czyli-najlepsze-zaproszenie-do-macierzynstwa#comments]]></comments><pubDate>Thu, 11 Jan 2018 22:18:00 GMT</pubDate><category><![CDATA[Uncategorized]]></category><guid isPermaLink="false">http://www.natalki.pl/mama/a-ty-kiedy-czyli-najlepsze-zaproszenie-do-macierzynstwa</guid><description><![CDATA[       &nbsp; &nbsp; &nbsp; Miewam momenty, kiedy pr&oacute;buj&#281; przypomnie&#263; sobie siebie sprzed macierzy&#324;stwa. Nie &#380;ebym specjalnie t&#281;skni&#322;a za tamtymi czasami- to raczej w ramach bilansu. G&#322;&oacute;wnie zysk&oacute;w, nie strat. Niespe&#322;na p&oacute;&#322;tora roku bycia matk&#261; jednego dziecka to nie jest jaki&#347; imponuj&#261;cy sta&#380;. Zgoda. Nie zmienia to faktu, &#380;e do tej pory macierzy&#324;stwo wiele mnie nauczy&#322;o i otworzy&#322;o o [...] ]]></description><content:encoded><![CDATA[<div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0;margin-right:0;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/pattern-07_orig.gif" alt="Obraz" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div class="paragraph"><strong><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Miewam momenty, kiedy pr&oacute;buj&#281; przypomnie&#263; sobie siebie sprzed macierzy&#324;stwa. Nie &#380;ebym specjalnie t&#281;skni&#322;a za tamtymi czasami- to raczej w ramach bilansu. G&#322;&oacute;wnie zysk&oacute;w, nie strat. Niespe&#322;na p&oacute;&#322;tora roku bycia matk&#261; jednego dziecka to nie jest jaki&#347; imponuj&#261;cy sta&#380;. Zgoda. Nie zmienia to faktu, &#380;e do tej pory macierzy&#324;stwo wiele mnie nauczy&#322;o i otworzy&#322;o oczy na kilka ca&#322;kiem wa&#380;nych kwestii, o kt&oacute;rych wcze&#347;niej mi si&#281; nie &#347;ni&#322;o. I o kt&oacute;rych &#347;ni&#263; nie chcia&#322;am, ale pogada&#263; sobie lubi&#322;am.&nbsp;</font><br /></strong></div>  <div>  <!--BLOG_SUMMARY_END--></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; &nbsp;Schematy narzucane przez spo&#322;ecze&#324;stwo, sprawiaj&#261;, &#380;e po przekroczeniu dwudzestego roku &#380;ycia, u m&#322;odzie&#380;y pojawia si&#281; nieodparta potrzeba duskutowania kwestii zasadniczych. M&#322;ode kobiety bior&#261; wi&#281;c na tapet&#281; m.in. <strong>macierzy&#324;stwo</strong>. Rozmowy o macierzy&#324;stwie, kiedy si&#281; jeszcze nie zazna&#322;o tematu osobi&#347;cie, nie s&#261; z&#322;em. Zw&#322;aszcza kiedy ostatecznie jest ono powodem do beki.( &#346;miech to zdrowie!) &bdquo;Przed trzydziestk&#261; to mus, bo... (wed&#322;ug poczucia humoru, najlepiej tzw. czarnego humoru)&rdquo;, &bdquo;Zegar tyka&rdquo; Itp. Po latach mo&#380;emy si&#281; tego wstydzi&#263;, cho&#263; koniec ko&#324;c&oacute;w, wyrobiona umiejetno&#347;&#263; strojenia &#380;arcik&oacute;w z macierzy&#324;stwa bardzo si&#281; przydaje kiedy si&#281; matk&#261; ju&#380; zosta&#322;o.</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Mo&#380;na te&#380; do idei <strong>macierzy&#324;stwa</strong> podej&#347;&#263; na powa&#380;nie, co pewnego dnia generuje jeszcze wi&#281;kszy wstyd. Nawet je&#347;li twoje &#380;ycie nie wkroczy&#322;o jeszcze na &#380;aden- zdaniem matki ojca &ndash; wa&#380;ny etap, w otoczeniu zawsze znajdzie si&#281; kto&#347;, komu ju&#380; si&#281; uda&#322;o. Mo&#380;e s&#261;siadka w&#322;a&#347;nie wysz&#322;a za m&#261;&#380;, mo&#380;e kumpela od dwu lat mieszka z facetem. I nic? To idealny moment na to, by zapyta&#263; &bdquo;Planujecie dzieci? A kiedy? W takim &#322;adnym nowym domu brakuje tylko dzieciaczka, nie nudnowam tak samym? W taki spos&oacute;b te&#380; pr&oacute;bowa&#322;am o macierzy&#324;stwie rozmawia&#263;, traktuj&#261;c owe zagajki jako ca&#322;kiem normalne. Jak pytania, kt&oacute;re mi&#322;o jest zada&#263; i te, kt&oacute;re ludzie w pewnym momencie &#380;ycia wr&#281;cz chc&#261; us&#322;ysze&#263;. Nie ukrywam- czasami te&#380; z braku laku.&nbsp;</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Nieopierzonym, m&#322;odym ludziom taki nietakt jeszcze ujdzie. Tacy po prostu nie wiedz&#261;, co czyni&#261;. Poza tym, w moim przypadku to przesz&#322;o&#347;&#263;. Dzi&#347; nie wjecha&#322;abym z tymi pytaniami w cudze &#380;ycie. Nawet z tekstem &bdquo;a Ty kiedy? czy &bdquo;Teraz Twoja kolej&rdquo;. Nawet traktuj&#261;c takie s&#322;owa jako zaproszenie czy doping. W odwecie te&#380; nie. Zdaj&#281; sobie spraw&#281;, &#380;e te pytania to codzienno&#347;&#263; wielu par, i co smie&#347;niejsze, ludzi bez pary. Nie wiem kogo dra&#380;ni&#261; bardziej, ale w sieci roi si&#281; od publikacji tytu&#322;owanych &bdquo;najlepsze odpowiedzi na pytanie kiedy b&#281;dziesz mie&#263; dziecko/kiedy mo&#380;emy spodziewa&#263; si&#281; wnuk&oacute;w?/Czy aby przypadkiem nie powinna&#347; pomy&#347;le&#263; o dziecku?&rdquo;. Polecam szczeg&oacute;lnie zdesperowanym. &nbsp;Ja sama by&#322;am adresatk&#261; wielu sugestii i stwierdze&#324;, &#380;e oto czas na dziecko. Ostatnio w ten spos&oacute;b przem&oacute;wi&#322; do mnie o pi&#281;&#263; lat m&#322;odszy kolega z pracy. Dwa i p&oacute;&#322; roku temu. Mia&#322;am wtedy 26 lat. Co za presssja. &nbsp;Trzy miesi&#261;ce p&oacute;&#378;niej zasz&#322;am w ci&#261;&#380;&#281;.&nbsp;</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Prze&#380;y&#322;am ci&#261;&#380;&#281;, urodzi&#322;am dziecko, pozna&#322;am czym jest <strong>macierzy&#324;stwo</strong> na w&#322;asnej sk&oacute;rze. Czy o&#347;mieli&#322;abym si&#281; kogokolwiek do macierzy&#324;stwa zaprasza&#263;? Mimo wszystko (ju&#380;) nie. I na pewno nie w tak &#380;enuj&#261;cy spos&oacute;b. <strong>&nbsp;Macierzy&#324;stwo </strong>jak wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie powinno si&#281; nikogo do niego namawa&#263;, zmusza&#263;, nawet zaprasza&#263;, a z drugiej strony odradza&#263; czy zniech&#281;ca&#263;. To nie mama ma Ci powiedzie&#263; kiedy pora na dziecko, bo to nie mama b&#281;dzie je wychowywa&#263;. &nbsp;Trzydziestka to nie deadline. &#346;lub tak samo. Niczyja brocha jak uk&#322;adasz sobie &#380;ycie, i niczyja brocha jak Ci si&#281; &#380;ycie samo uk&#322;ada, dop&oacute;ki nie zechcesz o tym tego czy owego poinformowa&#263;.&nbsp;</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Celuj&#261;c z pytaniami w stylu &bdquo;kiedy dziecko&rdquo; mo&#380;na chc&#261;c nie chc&#261;c wstrzeli&#263; si&#281; czyj&#347; s&#322;aby punkt. Dla milion&oacute;w par na ca&#322;ym &#347;wiecie staranie si&#281; o dziecko nie jest &#322;atwym tematem, zamiast tego cz&#281;sto okupionym &#322;zami. Nie ka&#380;dy ma ochot&#281; wylewa&#263; si&#281; na ka&#380;de us&#322;yszane &bdquo;kiedy dziecko&rdquo;. I w zasadzie ma&#322;o kto zadaj&#261;c podobne pytania, wyobra&#380;a sobie palet&#281; mo&#380;liwych odpowiedzi. Ma&#322;o kto te&#380; jest gotowy, by us&#322;ysze&#263; niekt&oacute;re z nich. Zwyczajnie warto pokusi&#263; si&#281; na chwil&#281; pomy&#347;lunku, zanim si&#281; klapnie j&#281;zorem.&nbsp;</font><br /></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Niekt&oacute;rzy ludzie zostaj&#261; rodzicami w m&#322;odym wieku, niekt&oacute;rzy maj&#261; je grubo po trzydziestce, albo p&oacute;&#378;niej. Mo&#380;esz mie&#263; dziecko jako singielka, a z drugiej strony b&#281;d&#261; ludzie, kt&oacute;rzy staraj&#261; si&#281; o dziecko po &#347;lubie i tacy, kt&oacute;rym nie trzeba &#347;lubu by wychowywa&#263; razem dzieci. Pewna cz&#281;&#347;&#263; ludzi nie decyduje si&#281; na dzieci wcale. Niekt&oacute;rzy ludzie po prostu dzieci mie&#263; nie mog&#261;, i nie potrzebuj&#261; by ci&#261;gle przypominano im o tym, jak by sami nie my&#347;leli tym wystarczaj&#261;co intensywnie. Jest natomiast jedna rzecz, kt&oacute;ra powinna by&#263; powszechnie przyj&#281;ta: decyzja w sprawie starania si&#281; o potomstwo jest wynikiem dialogu maksymalnie dwuosobowego, maksymalnie dwojga bezpo&#347;rednio zainteresowanych ludzi- przysz&#322;ych rodzic&oacute;w. Osobom trzecim nic do tego.&nbsp;</font><br /></div>]]></content:encoded></item><item><title><![CDATA[Spacery bez ściemy.]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/spacery-bez-sciemy]]></link><comments><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/spacery-bez-sciemy#comments]]></comments><pubDate>Fri, 01 Dec 2017 11:19:08 GMT</pubDate><category><![CDATA[Uncategorized]]></category><guid isPermaLink="false">http://www.natalki.pl/mama/spacery-bez-sciemy</guid><description><![CDATA[       &nbsp; &nbsp; &nbsp;Czy zastanawia&#322;a&#347; si&#281; kiedy&#347; co w szczeg&oacute;lny spos&oacute;b sprawia rado&#347;&#263; Twojemu dziecku?&nbsp;Jaki moment dnia jest jego ulubionym, tym kt&oacute;rego wygl&#261;da z niecierpliwo&#347;ci&#261;? Ile z tego co dajesz swojemu dziecku na co dzie&#324; rzeczywi&#347;cie sprawia, &#380;e mocniej bije jego serce, a Tobie daje t&#281; odrobin&#281; zapewnienia, &#380;e dbasz o nie najlepiej jak mo&#380;esz?      &nbsp; &nbsp; &nbsp;Zadban [...] ]]></description><content:encoded><![CDATA[<div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/dsc-2124_orig.jpg" alt="natalki natalki.pl" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><strong style=""><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Czy zastanawia&#322;a&#347; si&#281; kiedy&#347; co w szczeg&oacute;lny spos&oacute;b sprawia rado&#347;&#263; Twojemu dziecku</font></strong></span><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="4"><strong>?</strong></font><strong><font size="4">&nbsp;Jaki moment dnia jest jego ulubionym, tym kt&oacute;rego wygl&#261;da z niecierpliwo&#347;ci&#261;? Ile z tego co dajesz swojemu dziecku na co dzie&#324; rzeczywi&#347;cie sprawia, &#380;e mocniej bije jego serce, a Tobie daje t&#281; odrobin&#281; zapewnienia, &#380;e dbasz o nie najlepiej jak mo&#380;esz?</font></strong></span></div>  <div>  <!--BLOG_SUMMARY_END--></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Zadbane dziecko nie czeka 5 minut na to, &#380;eby kto&#347; wyci&#261;gn&#261;&#322; je rano z &#322;&oacute;&#380;eczka. Je &#347;niadanie przed matk&#261; swoj&#261; i myje z&#281;by ka&#380;dego poranka. Zadbane dziecko nie ogl&#261;da bajek, a telefonu nigdy nie widzia&#322;o. Zadbane dziecko w wieku sze&#347;ciu miesi&#281;cy siada, trzy miesi&#261;ce p&oacute;&#378;niej chodzi i buduje z klock&oacute;w zanim sko&#324;czy rok. Zadbane dziecko ma do czynienia tylko z zabawkami edukacyjnymi, a p&oacute;&#322;ki w jego pokoju niezale&#380;nie od wieku zdobi&#261; ksi&#261;&#380;ki 7+. Zadbane dziecko &#380;yje w domu czystym i&nbsp; odpowiednio do tego przygotowanym. Nigdy nie jest brudne. Nie biega z ufajdan&#261; pieluch&#261; nawet przez 15 min.&nbsp; Zadbane dziecko nigdy nie prowokuje pyta&#324; w stylu "a czy ono aby na pewno jest zdrowe?" Zadbanemu dziecku nie maluje si&#281; rumie&#324;c&oacute;w szmink&#261;. Zadbane dziecko spo&#380;ywa posi&#322;ki codziennie o tych samych porach i z zachowaniem odpowiednich proporcji. Na talerzu nie zostawia ani k&#281;sa. Zadbane dziecko jest chlub&#261; matki swej podczas comiesi&#281;cznych kontroli w przychodni. Zadbane dziecko wsuwa s&#322;odycze od &#347;wi&#281;ta i raczej nie jada ze s&#322;oik&oacute;w. Zadbane dziecko bierze k&#261;piel codziennie, w towarzystwie roz&#347;piewanych rodzic&oacute;w oraz organicznych kosmetyk&oacute;w. Zadbane dziecko to dziecko, kt&oacute;remu si&#281; czyta i takie, kt&oacute;re nosi si&#281; zgodnie z najnowsz&#261; kolekcj&#261; zaprzyja&#378;nionego concept storu... Zadbane dziecko wozi si&#281; najmodniejsz&#261; spacer&oacute;wk&#261; roku i siedzi w najbezpieczniejszym&nbsp; foteliku.&nbsp; &#346;pi jak anio&#322;ek i nigdy nie p&#322;acze...</font></span></div>  <div class="paragraph" style="text-align:center;"><font size="4">I w ko&#324;cu...</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Zadbane dziecko na co dzie&#324; mo&#380;e liczy&#263; na tak zwany quality time, czyli spacer z matk&#261; czy ojcem (b&#261;d&#378; z dw&oacute;jk&#261; na raz). Spacer podw&oacute;jnie&nbsp; (lub potr&oacute;jnie) chodzony. Spacer, podczas kt&oacute;rego nikt nie zajmuje si&#281; outfitem dnia, mijaj&#261;cym czasem, a nawet pogod&#261;. Spacer, kt&oacute;rego nie przerywa psia kupa na obu butach i byle wywrotka. Spacer offline, z rodzicem w pe&#322;ni obecnym, kt&oacute;ry nie obserwuje swojego dziecka przez kamer&#281; w telefonie, niewa&#380;ne czy to ekskluzywny film dla rodzica nr 2. czy zapodajka na fejsa. Spacer, na kt&oacute;rym dziecko nie robi za ma&#322;p&#281; do instagramowego cyrku. Spacer, podczas kt&oacute;rego mo&#380;na siada&#263; na ziemi dowoln&#261; ilo&#347;&#263; razy, d&#322;uba&#263; w niej palcami i &#347;ledzi&#263; cudze psy. Spacer, kt&oacute;ry nie m&oacute;g&#322;by si&#281; oby&#263; bez karmienia kaczek, patrzenia w niebo, zbierania szyszek i ga&#322;&#261;zek. Spacer, na kt&oacute;rym nie przechodzi si&#281; obojetnie ko&#322;o placu zabaw. Spacer, podczas kt&oacute;rego wyg&#322;upy s&#261; mile widziane, a wszelkie odg&#322;osy im towarzysz&#261;ce w pe&#322;ni dozwolone. Spacer, kt&oacute;ry sprawia, &#380;e bu&#322;a z kiosku przy stacji kolejowej i kora z drzewa nigdy nie smakowa&#322;y lepiej. Spacer pe&#322;en radosci i u&#347;miech&oacute;w do mijanych po drodze ludzi. Spacer, kt&oacute;ry uczy wi&#281;cej, ni&#380; ca&#322;odniowa zabawa w domu. Spacer oczyszczajaco- relaksuj&#261;cy, w czasie kt&oacute;ego zabrania si&#281; tylko wchodzenia do sztucznych jezior. Spacer, podczas kt&oacute;rego g&oacute;r&#281; nad relacj&#261; rodzic- dziecko bierze przyja&#378;&#324;.&nbsp;</font></div>  <div class="paragraph" style="text-align:center;"><strong><font size="4">Spacer bez &#347;ciemy- wi&#281;cej ni&#380; stos najlepszych zabawek</font></strong></div>  <div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/dsc-2116_1_orig.jpg" alt="natalki natalki.pl" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/dsc-2096_orig.jpg" alt="natalki natalki.pl" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/dsc-2103_3_orig.jpg" alt="natalki" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/dsc-2169_orig.jpg" alt="natalki" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>]]></content:encoded></item><item><title><![CDATA[Pozwalając sobie na macierzyństwo]]></title><link><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/pozwalajac-sobie-na-macierzynstwo]]></link><comments><![CDATA[http://www.natalki.pl/mama/pozwalajac-sobie-na-macierzynstwo#comments]]></comments><pubDate>Tue, 28 Nov 2017 11:09:52 GMT</pubDate><category><![CDATA[Uncategorized]]></category><guid isPermaLink="false">http://www.natalki.pl/mama/pozwalajac-sobie-na-macierzynstwo</guid><description><![CDATA[       &nbsp; &nbsp; Jeszcze dwunasty miesi&#261;c nie nasta&#322;, a ju&#380; tu czy tam udziela si&#281; &#347;wi&#261;teczno- ko&#324;coworoczny, podstresowy klimat. Odchudzanki (cho&#263;by si&#281; mia&#322;y zako&#324;czy&#263; efektem jo-jo) i turbo wcielanie w &#380;ycie innych noworocznych postanowie&#324; sprzed roku. Stoj&#281; obok i patrz&#281; na sw&oacute;j 2017. Czego nie zrobi&#322;am, co mi si&#281; w nim uda&#322;o i czego (mi&#281;dzy innymi jako matce) przysz&#322;o mi si&#2 [...] ]]></description><content:encoded><![CDATA[<div><div class="wsite-image wsite-image-border-none " style="padding-top:10px;padding-bottom:10px;margin-left:0px;margin-right:0px;text-align:center"> <a> <img src="http://www.natalki.pl/uploads/1/9/8/6/19866655/macierzy-stwo_orig.jpg" alt="macierzy&#324;stwo natalki.pl" style="width:auto;max-width:100%" /> </a> <div style="display:block;font-size:90%"></div> </div></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="4"><strong>&nbsp; &nbsp; Jeszcze</strong> <strong>dwunasty miesi&#261;c nie nasta&#322;, a ju&#380; tu czy tam udziela si&#281; &#347;wi&#261;teczno- ko&#324;coworoczny, podstresowy klimat. Odchudzanki (cho&#263;by si&#281; mia&#322;y zako&#324;czy&#263; efektem jo-jo) i turbo wcielanie w &#380;ycie innych noworocznych postanowie&#324; sprzed roku. Stoj&#281; obok i patrz&#281; na sw&oacute;j 2017. Czego nie zrobi&#322;am, co mi si&#281; w nim uda&#322;o i czego (mi&#281;dzy innymi jako matce) przysz&#322;o mi si&#281; w 2017 nauczy&#263;. Oto post o moim matczynym odkryciu A.D. 2017.</strong></font></span></div>  <div>  <!--BLOG_SUMMARY_END--></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp;Nie ba&#322;am si&#281; <strong>macierzy&#324;stwa</strong> b&#281;d&#261;c ci&#261;&#380;y. Przewa&#380;a&#322;a u mnie wtedy nutka ekscytacji w zwi&#261;zku z przygotowywaniem si&#281; do nowej, mega wa&#380;nej i zupe&#322;nie nowej roli. "Nie ma bata &#380;ebym sobie jako matka nie poradzi&#322;a"- my&#347;la&#322;am. Chocia&#380; nigdy, absolutnie nigdy, nie bra&#322;am tematu <strong>macierzy&#324;stwa</strong> na serio, mia&#322;am w zanadrzu kilka na nie plan&oacute;w, zebranych gdzie&#347; po drodze. Jednym zdaniem: wiedzia&#322;am jaka matk&#261; b&#281;d&#281;, a jak&#261; nie b&#281;d&#281; na pewno. Dodam przy okazji, &#380;e po roku&nbsp; i troszku ch&#322;epc&#261;c winko wieczorow&#261; por&#261; mam z tamtej siebie... bek&#281;. Tak, zdecydowanie.</font></span></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400"><font size="4">&nbsp; &nbsp; Poporodowe zakochanie zawsze chyba wywo&#322;ywa&#322;o u mnie nutk&#281; niedowierzania. Pewnie w ramach kary nie przypad&#322;o mi w udziale. C&oacute;&#380;... Kiedy ju&#380; mog&#322;am, to cieszy&#322;am si&#281; <strong>macierzy&#324;stwem</strong> w ca&#322;kiem niewymuszony spos&oacute;b i by&#322;am raczej pozytywnie zaskoczona. Sz&#322;o mi dobrze- dziecko ros&#322;o, z czasem zacz&#281;&#322;o si&#281; u&#347;miecha&#263;- du&#380;o u&#347;miecha&#263;, a to tylko utwierdza&#322;o mnie w przekonaniu, &#380;e zmierzamy we w&#322;a&#347;ciwym kierunku. Tak oto bujali&#347;my si&#281; do momentu gdy B. Sta&#322; si&#281; nieco bardziej atencyjny i nieregularny. Nigdy nie chcia&#322;am by&#263; mamu&#347;k&#261;, kt&oacute;ra ca&#322;y czas po&#347;wi&#281;ca dzidziusiowi. Kiedy nie &#347;pi, tuli, nosi, &#347;piewa albo wisi nad ko&#322;ysk&#261;, a kiedy &#347;pi,&nbsp; pierze i prasuje bodziaki, ewentualnie trzaska s&#322;it focie. Ja to wszystko robi&#322;am, ale w takim tempie, i z tak&#261; cz&#281;stotliwo&#347;ci&#261;, &#380;eby znale&#378;&#263; jeszcze czas dla siebie. Wiedzia&#322;am od poczatku, &#380;e chce mie&#263; obok czasu na dziecko troch&#281; przestrzeni w&#322;asnej. &#379;e musz&#281; mimo wszystko spina&#263; zadek, coby wyj&#347;&#263; jeszcze na ludzi. Nasta&#322; konflikt interes&oacute;w mi&#281;dzy moim dzieckiem a mn&#261;. A p&oacute;&#378;niej m&oacute;j&nbsp; wewn&#281;trzny konflikt interes&oacute;w.&nbsp; Fustracja i nierzadko wnerw. To nie matk&#261; frustratk&#261; mia&#322;am by&#263;... Fuck.</font></span></div>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="4">&#8203;&nbsp; &nbsp;&nbsp;<span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400">Od czasu do czasu pozwalam sobie na wybieg. Samotny. W s&#322;uchawkach, a w nich muza. Mi&#322;o czasem, po d&#322;ugiej przerwie ods&#322;ucha&#263; ponownie stare, dobre, nutki. Bywa i tak, &#380;e p&oacute;&#322; &#380;ycia s&#322;uchasz kawa&#322;ka i nic z niego, poza melodi&#261; czy bitem szczeg&oacute;lnie Ci nie wchodzi, a&#380; pewnego dnia, znienacka, wali Ci po uszach tekstem, kt&oacute;ry okazuje si&#281; by&#263; dla Ciebie tekstem roku. Tekstem, kt&oacute;ry zmienia Tw&oacute;j wci&#261;&#380; ograniczony &#322;eb, i przenosi na inny poziom wtajemniczenia. Nie, nie przypu&#347;ci&#322;abym wcze&#347;niej, &#380;e mogliby Redhoci wje&#380;d&#380;a&#263; mi na matczyn&#261; ju&#380; psych&#281; tak jak to zrobili.&nbsp;</span></font></div>  <h2 class="wsite-content-title" style="text-align:center;">&#8203;<span style="color:rgb(34, 34, 34); font-weight:400">To be the part the wave can't stop</span></h2>  <div class="paragraph" style="text-align:justify;"><font size="3">&nbsp; </font><font size="4">&nbsp; <strong>&nbsp;&#8203;Macierzy&#324;stwo</strong> z dystansem, w kt&oacute;re sama by&#263; mo&#380;e jeszcze nie tak dawno wierzy&#322;am, nie ma racji bytu. Nie istnieje, albo z g&oacute;ry skazane jest na pora&#380;k&#281;. Mo&#380;na si&#281; co najwy&#380;ej od czasu do czasu od macierzy&#324;stwa dystansowa&#263;. (Sw&oacute;j pierwszy tydzie&#324; bez dziecka wspomina&#322;am <a href="http://www.natalki.pl/mama/pierwszy-tydzien-bez-dziecka">tutaj</a>). W byciu matk&#261;, zdrowym <strong>macierzy&#324;stwie</strong>, jak nic liczy si&#281; pe&#322;na akceptacja tego&#380; faktu. <strong>"Pozwalam sobie na macierzy&#324;stwo"</strong>. Tu i teraz. Jestem matk&#261;, wychowuj&#281; dziecko i chc&#281; si&#281; tym zwyczajnie cieszy&#263;. Staram si&#281; olewa&#263; fakt, i&#380; &#380;yj&#281; w czasach matek herosek zasuwaj&#261;cych na kilku frontach i feministek, dla kt&oacute;rych jednym z cel&oacute;w zdaje si&#281; by&#263; obrzydzanie macierzy&#324;stwa innym. By&#322;am w punkcie, w kt&oacute;rym z powiedzeniem mog&#322;am nazwa&#263; si&#281; matk&#261; beznadziejn&#261;. Nie oznacza&#322;o to wcale, &#380;e reszta- skrawki &#380;ycia w&#322;a&#347;ciwe ka&#380;dej kobiecie- wychodzi&#322;a na tip top. Beznadziejnie wychodzi&#322;o mi wszystko. Dzi&#347;&nbsp; wiem, &#380;e w tej kwestii <strong>macierzy&#324;stwa</strong> i reszty &#347;wiata nie ma &#380;adnego 50/50. Dzi&#347; daj&#281; macierzy&#324;stwu pierwsze&#324;stwo, kt&oacute;rego wymaga. Nie zagarnia ca&#322;ego mojego &#380;ycia, nie pr&oacute;buje wychodzi&#263; mi na g&#322;ow&#281;, paradoksalnie wszystko wok&oacute;&#322; niego &#347;miga lepiej.&nbsp;&nbsp;</font><br /><br /><font size="4">&nbsp; &nbsp; &nbsp; Nie zatrzymam go. Nie zatrzymam<strong> macierzy&#324;stwa</strong>, kt&oacute;re jest we mnie, i ktorego sama jestem cz&#281;&#347;ci&#261;. Nie zatrzymam czasu, rosn&#261;cego na moich oczach B. To si&#281; dzieje i nie jest to najlepszy czas na bunty. Nie m&oacute;wi&#281; sobie ju&#380; jak&#261; matk&#261; nie b&#281;d&#281;. Znam jednak s&#322;owo, kt&oacute;re ma moje <strong>macierzy&#324;stwo</strong> definiowa&#263;. Obecno&#347;&#263;. Nie &#380;adna pozorna typu dziecko w namiocie, ja przy kompie, ale oboje w jednej izbie. Obecno&#347;&#263; prawdziwa i m&#261;dra. Pi&#281;kna.</font></div>]]></content:encoded></item></channel></rss>